Relacja Andrzeja Antosiewicza:
Przyjaciele Raby mają wiele spraw związanych z ochroną, które wykonują anonimowo, powiem nieskromnie - unikając splendoru, lecz są sprawy które należy nagłośnić celem innego spojrzenia. W ostatnim czasie ktoś uraczył nas solidną kupą śmieci w rejonie Winiar. Poprzez odnalezione w wysypisku dokumenty uzyskaliśmy namiary posesji - właścicielki śmieci. Wioska siedemset numerów pokluczyliśmy z kolegą (czas nie pozwalał dłużej) i nic. Ale po co jest sołtys. Dzwonie do P.Sołtys Anny Kot. Wyobraźcie sobie Pani Sołtys nie dość, że podjęła temat na telefon to jeszcze osobiście udała się pod wskazany adres. Mało tego ukierunkowała sposób postępowania sprawcy, dzięki czemu sprawy potoczyły się błyskawicznie: śmieci zostały wczoraj przez sprawcę zabrane i wywiezione na wysypisko, co zostało potwierdzone fakturą. Bez wysokich mandatów, sądów, pyskówek, sprawa została załatwiona i to wszystko dzięki dobrej woli urzędnika, a raczej społecznika. Pani Anno dziękujemy Pani wszyscy, a najbardziej chyba sprawca kłopotu, który dzięki Pani uniknął poważnych problemów jeśli nie prawnych to finansowych na pewno. Przyznanie się do błędu też jest cenne... W tej sytuacji sprawdziła się również konsekwencja "Szefa" Przyjaciół Raby, który naciskał na rozwiązanie sprawy, dając jednocześnie szanse honorowego wyjścia sprawcy, co jest niewątpliwym sukcesem Jego wiary w człowieka . Tym razem miał racje...